LIFESTYLE

Szklanka do połowy pusta

Znacie ogólne prawa Murphy’ego?

  1. Jeżeli coś może się nie udać – nie uda się na pewno.
  2. Nie uda się nawet wtedy, gdy jednak nie powinno się nie udać.
  3. Wszystko wali się naraz.

Złośliwość przedmiotów martwych? Pechowe sytuacje? Optymiści czy wieczni pesymiści? Dla Was szklanka jest do połowy pełna czy do połowy pusta?

Kanapka masłem na dół

Chyba każdy zna problem kanapki spadającej ze stołu (blatu) masłem na dół. Przecież to prawie pewne, że tak się stanie, bo my zawsze mamy pecha. Czy aby na pewno? Ależ skąd. Jest kilka teorii na ten temat. Oczywiście pomijam te spiskowe 😉

Pierwsza która zakłada, że strona posmarowana jest cięższa od tej nieposmarowanej została obalona. Nie jest prawdą, że środek ciężkości jest przesunięty w stronę posmarowaną masłem, bo masło ma większa gęstość.  Masa masła nie ma znaczenia, ponieważ jest za mała w stosunku do masy kromki. Zatem przesunięcie środka ciężkości jest bardzo małe i ma znikomy wpływ na ruch kanapki.

Kolejna, moim zdaniem mocno abstrakcyjna, to teoria, która zakłada zależność: im energiczniejsze są ruchy wykonywane nożem, tym mniejsze prawdopodobieństwo,  że kanapka spadnie masłem na dół. Powód? Jakże banalny ;)… mocne przyciskanie noża tworzy na powierzchni chleba wypukłości, które wpływają na sposób jego opadania ;).

Jeszcze inna zakłada, że  kanapka obraca się masłem do dołu pod wpływem oporu powietrza. Teoretycznie strona posmarowana masłem jest gładka i śliska więc w trakcie spadania działa na nią mniejsza siła oporu niż na drugą stronę. Nie ma to jednak znaczenia, gdy wysokość, z której nam ona spada to z reguły 1m do 1,5m. Spróbujmy zrzucić kanapkę z wieżowca. Czy wtedy także będziemy pewni, że spadnie masłem do dołu? Otóż pewności takiej nie ma.

Okazuje się bowiem, że wysokość ma wpływ na finał. W trakcie długiego lotu kanapka może obracać się kilkanaście razy,a prawdopodobieństwo wylądowania na maśle wynosić może 50%.

Zatem biorąc pod uwagę przeciętną wysokość stołu (blatu) oraz usytuowanie kanapki na stole (np na krawędzi), prawdopodobieństwo przyklejenia się kanapki do podłogi jest spore.

Analizując krok po kroku przebieg zdarzenia mamy jego 3 etapy:

  1. Obrót wokół krawędzi stołu.
  2. Zsuwanie się połączone z obrotem w stałym kontakcie z krawędzią stołu (która pełni rolę chwilowej osi obrotu),
  3. Lot swobodny z jednostajnym obrotem.

Biorąc pod uwagę powyższe, należy obalić mit, że kanapka spada masłem do dołu, aby zrobić nam na złość.

Irytujący deszcz.

 

Znacie to? Umyłam okna, umyłem samochód, więc na pewno będzie padał deszcz. Biorąc pod uwagę ilość tych czynności wykonywanych rocznie, warto się zastanowić czy aby na pewno tak się dzieje za każdym razem.

Okna myjemy z reguły na wiosnę, po brudnej zimie. Najczęściej przed Wielkanocą.  Wiosna to z kolei okres, kiedy prawdopodobieństwo opadów jest spore. Potem mamy piękne, lśniące okna, którymi cieszymy się całe lato. Pomijam tych, którzy okna myją z częstotliwością większą niż przeciętna, bo np. mają ich niewiele do ogarnięcia.  Zakładając, że robią to raz na dwa miesiące, prawdopodobieństwo deszczu zaraz po ich umyciu maleje.

Wracając do tych, którzy umyli okna wiosną. Kolejne podejście to najprawdopodobniej  jesień, a jesień to pora deszczowa. Czy padający deszcz, zaraz po umyciu okien, to wtedy naprawdę aż takie zaskoczenie? Podobnie ma się rzecz tuż przed Świętami Bożego Narodzenia.

Deszcz potrafi także padać wtedy kiedy nie mamy przy sobie parasola, czy na wakacjach, a przecież miało być tak pięknie i słonecznie. Niektórzy mają problem ze złośliwym deszczem po rozłożeniu basenu w ogrodzie.

Jeśli wydaje Wam się, że opady atmosferyczne się na Was uwzięły to nie pozostaje nic innego tylko zrobić im na złość i śledzić prognozy pogody tylko nie te długoterminowe, bo to trochę jak wróżenie z fusów 😉

Złośliwy terminal.

Dla tych, którzy robią zakupy w hipermarketach nie jest nowością, że złośliwe są terminale przy kasach, czytniki kodów, a nawet klient z nie zważoną marchewką lub z towarem bez kodu paskowego. Jak zwykle trafiliśmy do najwolniejszej kolejki w sklepie. Przecież tu było tak mało osób. Gdybym stała tam obok to już bym finalizowała zakupy. Ile razy w roku zdarza się nam taka sytuacja? Jeśli za każdym razem to można mówić o pechu, ale nie znam nikogo, kto mógłby tak powiedzieć. Zapewniam Was, że osoby stojące właśnie w szybszej kolejce też miały nie raz złośliwy terminal.

Parkingi w hipermarketach bywają przeładowane. Jeździmy, szukamy wolnego miejsca. Po zrobieniu kilku „kółek” wreszcie je znajdujemy. Niestety z dala od wejścia. Parkujemy zadowoleni, że nam, jako nielicznym udało się znaleźć lokum dla naszych czterech kółek i…  wtedy, po drodze ukazuje nam się wolne miejsce na wprost wejścia. Znajome? Tak to na pewno pech albo ktoś chciał nam zrobić na złość. Wkurzeni podążamy dalej, a na poprawę humoru …hmm … może lody?

Telefon z cicha pęk.

 

Popołudnie, po ciężkim dniu. Drzemka. Wydaje Ci się, że wszystko załatwione. Planowany chillout musi się udać. Już odpływasz w błogostan i … przyjaciel zadzwonił, zapytać co słuchać. Miło z jego strony ale czy musiał akurat teraz? Jedyna rada na złośliwy telefon to jego wyciszenie. Doceń także troskę przyjaciela o ciebie!

A psik!

Każda z kobiet zna ten koszmar. Na sam koniec make up’u nakładasz tusz do rzęs. Pieczołowicie je rozczesujesz i nagle … zaczyna się kręcić w nosie. Nieopanowana chęć kichnięcia okazuje się być opłakana w skutkach. Cały piękny wachlarz górnych rzęs odbiciem lustrzanym ląduje pod oczami. Człowiek wygląda jak zombie. Te z nas, które mają czas na powtórkę są w zdecydowanie lepszej sytuacji. Jeśli natomiast pozostaje nam odrobina czasu jedynie na korektę, to wychodzimy z domu niezadowolone ze swojego wyglądu. Makijaż już nie jest tak idealny i na pewno wszyscy to zauważą.

Otwieranie ust przy malowaniu rzęs to podobno metoda zapobiegawcza. Tak brzmi jedna z teorii. Bo tan naprawdę chyba do końca nikt nie odkrył fenomenu uchylonych ust a’la lalka wiecznie zdziwiona ;). Ja opanowałam kichanie z otwartymi oczami prawie do perfekcji, pod warunkiem, że jest to jeden kich a nie cała seria.

Wierzę, że każda z wymienionych sytuacji potrafi być naprawdę irytująca. Jednak od naszego nastawienia zależy jak bardzo potrafi nas ona wyprowadzić z równowagi. Ważne, żeby zaczynać dzień z pozytywnym myśleniem, patrzeć na świat przez różowe okulary, bo takie wmawianie sobie pecha to trochę wygodnictwo. Jak coś nam nie wychodzi to na pewno przez pecha. I dajcie spokój czarnym kotom przebiegającym przed wami ;). Każdy ma wpływ większy lub mniejszy na to co nas spotyka w życiu, a złośliwość rzeczy martwych? Tak jakby one faktycznie miały rozum i coś do powiedzenia albo do zrobienia (z reguły nam krzywdę 😉 )

Przypomniało mi się na koniec jeszcze jedno prawo Balaniego;) Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz 😉

Uśmiechu i pozytywnego myślenia na co dzień Wam życzę:) !

Wasza blogEvka

4 komentarze

  • Odido

    Rzeczywiście te sytuacje są bardzo irytujące, szczególnie to „a psik”, gdyż zostaje fajny czarny ślad na twarzy od tuszu 😉 Świetny wpis

  • Matt

    Bardzo interesujący wpis. Zgadzam się z Tobą w 100%. Wszystko zależy od naszego nastawienia i podejścia do różnych spraw. Warto myśleć pozytywnie i wierzyć w pomyślny skutek różnych nawet bardzo prozaicznych spraw. Przecież kiedy doskwiera często pech to on także musi się kiedyś skończyć. Optymizm może sprawić, że szara, codzienna rzeczywistość może stać się o wiele przyjemniejsza. =]

    • blogEvka

      Cieszę się, że podzielasz moje podejście do życia. Życzyłabym sobie więcej takich ludzi wokół siebie. Osoby które codziennie „wstają lewą nogą”, żyjące w poczuciu ciągłego pecha mają z rególy negatywny i dołujący wpływ na otoczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Obserwuj blogEvka

Get the latest posts delivered to your mailbox: