LIFESTYLE

Fobia i Lęk…czyli strach ma wielkie oczy

Fobia, Strach, Lęk

„Fobia to zaburzenie nerwicowe, którego objawem osiowym jest uporczywy lęk przed określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem przyczyn go wywołujących i utrudniający funkcjonowanie w społeczeństwie. Fobie wywoływane są przez pewne sytuacje lub obiekty zewnętrzne wobec osoby przeżywającej lęk, które w praktyce nie są niebezpieczne. (cyt. Wikipedia )

Strach to jedna z podstawowych cech pierwotnych (nie tylko ludzka) mających swe źródło w instynkcie przetrwania. Stan silnegoemocjonalnego napięcia, pojawiający się w sytuacjach realnego zagrożenia, naturalną reakcjąorganizmu jest np. odruch silnego napięcia mięśni a w konsekwencji ucieczka lub walka. Spowodowany jest zdolnością zapamiętywania i kojarzenia podobnych sytuacji (podobna sytuacja w przeszłości miała groźny skutek) oraz w przypadku ludzi umiejętnością abstrakcyjnego myślenia (z mojej decyzji wyniknie sytuacja która spowoduje groźny skutek).” (cyt. Wikipedia).

Boję się…Czyli Nie Ma Lekko

Jak się czyta definicję fobii jako „nerwicowego zaburzenia”, wzmocnioną określeniem „uporczywego lęku”, to nie wygląda ona już jak zwykła niechęć do wszelkiego rodzaju zwierzątek czy sytuacji życiowych. Ta definicja zdecydowanie stawia człowieka w gorszym świetle z punktu widzenia społeczeństwa. Bo kto chce mieć zaburzenia nerwicowe czy cierpieć na lęki w dodatku uporczywe. Zdecydowanie lepiej jest powiedzieć, że ma się fobię i w zależności od jej rodzaju, umieścić odpowiedni przedrostek: arachno…, klaustro… lub inny w zależności od potrzeb.

Fobia wywołuje w nas natomiast strach, który z definicji jest stanem napięcia emocjonalnego, kończący się ucieczką lub walką. I znowu nie wypadamy dobrze w oczach społeczeństwa. Zdecydowanie lepiej brzmi „boję się” niż mam napięte mięśnie i zaraz będę uciekać.

Pająki to Dzikie Bestie

Jakiś czas temu, na instastories przeprowadziłam ankietę dotyczącą różnego rodzaju fobii. Biorąc pod uwagę jej wyniki oraz obserwację moich znajomych, mogę śmiało powiedzieć, że na prowadzenie wychodzi zdecydowanie arachnofobia. Owszem zgadzam się, że pająk nie należy do najpiękniejszych i najmilszych stworzeń, a niektóre, zwłaszcza te owłosione, gigantyczne, swoimi rozmiarami nie przypominają wcale owadów. Generalnie większość pająków, żyjących w naszych warunkach klimatycznych nie jest jadowita. Moim zdaniem mogą wydawać się nieprzyjemne, a niechęć do nich wynika raczej z przeświadczenia, że są to groźne dla naszego życia bestie. W moje ankiecie 80% z osób, które wzięły w niej udział, przyznało się do arachnofobii.

Obrzydliwe Wężyska

Drugą, pod względem ilości osób na nią cierpiących, fobią jest (wg mojej ankiety) ofidiofobia czyli strach lub niechęć przed wężami. Znam osobiście kilka osób, które cierpią na tę przypadłość, w tym matkę i córkę. Trudno teraz powiedzieć czy niechęć do węży córki jest nieuzasadniona, czy wyssana z mlekiem matki lub będąca wpływem opowieści o obrzydliwych wężach, snutych przez jej mamę. Jedno jest pewne, że widok węża wywołuje w niej bardziej obrzydzenie niż strach.

Psi-jaciel i Kot Psot

W moim życiu spotkałam się także z rzadko spotykaną kynofobią (dogofobią). Ma ją mój młodszy syn. W jego przypadku jest ona zupełnie nieuzasadnionym lękiem, który potrafi dziecko sparaliżować do bezruchu połączonego niekiedy z panicznym wołaniem o pomoc i ściskaniem moje dłoni lub chowaniem się za mnie. Nigdy wcześniej mój syn nie miał przykrego doświadczenia z psami. Mieliśmy nawet przez jakiś czas Yorka, którego się nie bał, bo znał go od szczeniaka. Pies mojej przyjaciółki także początkowo był powodem do strachu, jednakże po kilku spotkaniach ten strach przeszedł. Pozostałe psy, znajome czy obce, wywołują w nim poczucie strachu, którego nie da się opanować. Można powiedzieć, że to dziecko i z tego wyroście, ale pewności nie mam. Znam bowiem osobę dorosłą, która cierpi od dziecka na kynofobię nieuzasadnioną i raczej są marne szanse, aby z tego już wyrosła.

Rzadką, ale niestety pojawiającą się wśród ludzi jest ailurofobia czyli niechęć lub strach przed kotami. Jeśli chodzi o niechęć, to koty trzeba lubić. Istnieje o nich przeświadczenie, że to wredne charakterki, które myślą tylko o sobie i w dodatku z niszczycielską siłą, złośliwie niszczą wyposażenie mieszkania. Nic bardziej mylnego. Do kota trzeba dojrzeć lub kochać go od kołyski. Ja Koteczkę mam od kilku tygodni i nigdy w życiu nie zgodzę się z epitetami w stylu „wredne kocisko” czy „upierdliwy budzik”. Owszem niektóre koty wstają wcześnie, ale można je przyzwyczaić, że jak się śpi, to się śpi. Ja nie reaguję na jej zaczepki i Sonia śpi dalej. Jeśli natomiast chodzi o strach przed kotami to nieuzasadniony znowu budzi wątpliwości, skąd się bierze. Być może z tego, że kot to tak naprawdę drapieżne, ale udomowione zwierzątko. Biorąc pod uwagę, że lew to także kot, faktycznie można sobie wyobrazić małego niewinnego kotka jako bezlitosne zwierzę, które tylko czeka żeby nas pożreć.

Motylki są BE !

Kolejną fobią z którą zetknęłam się osobiście jest niechęć do motyli zwana lepidopterofobią. O ile mogę zrozumieć niechęć do ciem, które nie należą do pięknych barwnych motyli, to strach przed tymi drugimi jest dla mnie niepojęty jak wiele innych fobii, które dotykają ludzi. Owszem każdy motylek w powiększeniu jest owłosiony i wygląda, delikatnie mówiąc, nieprzyjemnie, ale śliczny, malutki, lekki, kolorowy i niewinny motylek nie sprawia wrażenia dzikiej i śmiertelnie groźnej bestii.

Jest masa innych fobii związanych ze zwierzętami. Nie sposób o nich wszystkich napisać w jednym poście. Tym bardziej, że niektóre z nich są w ogóle odjechane od naszej rzeczywistości, jak np. lęk przed rekinami czyli tzw. galeofobia. Pojawiają się także inne, mniej popularne jak: akwinofobia – lęk przed końmi, taurofobia – lęk przed bykami, awizofobia – lęk przed ptakami, batrachofobia – lęk przed żabami, ichtiofobia – lęk przed rybami, reptilliofobia – lęk przed gadami, rodentofobia – lęk przed gryzoniami, apiofobia – lęk przed pszczołami, pedikulofobia – lęk przed wszami, agrizoofobia – lęk przed dzikimi zwierzętami.

Lęk – Sytuacja Nie Do Przejścia

Zostawmy już te nieszczęsne, niewinne zwierzątka. Ludzie bowiem potrafią bać się wielu innych niedorzecznych rzeczy czy sytuacji. Są to tzw. fobie sytuacyjne. Lęki te, tak samo ja opisane wyżej, mogą być nieuzasadnione, a mogą mieć także genezę w nieprzyjemnych, groźnych sytuacjach życiowych, swoich własnych lub osób znajomych. Często są to może nie tyle fobie, ile uprzedzenia. Mam tu na myśli amaskofobię czyli strach przed prowadzeniem samochodu lub cyklofobię, strach przed jazdą na rowerze. Znam ludzi, którzy prowadzili samochód lub byli pasażerami, a po wypadku mają traumę i do auta za nic w świecie nie wsiądą. Takie osoby doskonale rozumiem.

Sama miałam wypadek samochodowy w ubiegłym roku i faktycznie mogę powiedzieć, że jest coś takiego jak obawa. Mnie się udało przezwyciężyć strach i wsiadam nadal za kierownicę bez najmniejszych obaw.

Podobno wszelkiego rodzaju fobie mogą mieć swój początek w jakimś niemiłym zdarzeniu z przeszłości. Tak brzmi jedna z teorii. Nie do końca się z nią mogę zgodzić. Od dziecka cierpię agorafobię (potocznie zwaną lękiem przestrzeni), a nie przypominam sobie żadnego zdarzenia w moim życiu, które mogłoby mieć wpływ na tego typu lęk. Stojąc na wysokości od której nie jestem odgrodzona choćby małą barierką, drętwieje mi ciało i boje się ruszyć. Nie zauważyłam u siebie natomiast akrofobii (lęku wysokości). Gdyby postawić mnie nad przepaścią, to na pewno popadłabym w panikę, ale gdyby ktoś życzliwy zamontował w tym miejscu barierkę, to strachu już nie będę odczuwała. Ta sama przestrzeń, ta sama wysokość, a jeden mały czynnik tyle zmienia. Podobno w sytuacjach nazwijmy je „fobiogennych” ulgę przynosi pozytywna wyobraźnia, jednakże dla mnie musiałaby być ona namacalna fizycznie. Poczuję barierkę pod dłońmi to strach mi przejdzie.

Klaustrofobia z kolei to zjawisko, którego chyba nie musze tłumaczyć, bo jest ono bardzo popularne. Wiele osób nawet sobie nie zdaje sprawy, że ją ma. No cóż, jeżdżą regularnie windą, siedzą w zamkniętym pokoju i nic się nie dzieje. Ciekawie zaczyna się robić, gdy winda zatrzyma się na dłużej lub zatną się drzwi od pomieszczenia. Znałam także osobę, która nie deklarowała klaustrofobii dopóty, dopóki nie musiała poddać się badaniu rezonansu magnetycznego.

A teraz z innej bajki… widziałam osoby, które bały się burzy. Taki strach nazywa się brontofobią. Objawia się nagłym zamykaniem okien nawet przy najmniejszym błysku i nerwowym podskakiwaniem wraz z każdym nowym grzmotem. Faktycznie burza jako zjawisko atmosferyczne, choć piękne, to może być niebezpieczne i ten strach mogę zrozumieć zwłaszcza, kiedy jestem gdzieś na zewnątrz. Sama miałam okazję poczuć piorun na moim organizmie, kiedyś tam, dawno temu pod namiotami. Walnęło na sąsiedniej górce, a ból i poczucie jakby mnie prąd przeleciał, poczułam w nogach kilka chwil później.

Z innych fobi mających związek ze środowiskiem naturalnym, można wymienić myzofobię – lęk przed brudem, nyktofobia – lęk przed ciemnością, hydrofobia – lęk przed wodą.

Z innych fobii sytuacyjnych można wymienić awiofobia – lęk przed lataniem samolotem, nyktofobia – lęk przed ciemnością lub mniej popularne: fotofobia – lęk przed światłem, gefyrofobia – lęk przed przekraczaniem mostów, batofobia – lęk przed tunelami, dromofobia – lęk przed podróżowaniem, nautofobia – lęk przed rejsem statkiem, siderodromofobia – lęk przed jazdą koleją, neofobia – lęk przed zmianami, ergofobia – lęk przed pracą, skolionofobia – lęk przed szkołą, fagofobia – lęk przed jedzeniem, akrofobia – lęk przed wysokością, tachofobia – lęk przed prędkością, basifobia – lęk przed chodzeniem, stasifobia – lęk przed staniem, stasibasifobia – lęk przed staniem i chodzeniem, chorofobia – lęk przed tańczeniem, hipnofobia – lęk przed snem, kleptofobia – lęk przed kradzieżą, technofobia – lęk przed nowoczesną techniką, testofobia – lęk przed rozwiązywaniem testów, naptofobia – lęk przed dotykiem, tokofobia – lęk przed porodem, koitofobia – obawa przed odbyciem stosunku seksualnego.

Niektóre z nich są dziwne, mogą być bardzo uciążliwe dla osób na nie cierpiących i dla ich otoczenia. Niezależnie od rodzaju i nasilenia, moim zdaniem wszystkie wymagają terapii u specjalisty.

Najbardziej odkręconą fobią, jaką napotkałam podczas przygotowywania tego wpisu, jest trypofobia. To paniczny lęk przed wszelkiego rodzaju dziurami i dziurkami. Choć mała, niepozorna dziura nie stwarza zagrożenia dla życia, to jednak 15% ludzi na Ziemi cierpi na tę przypadłość.

Niestety fobią, która ma już znamiona pandemii jest nomofobia. To nowa choroba cywilizacyjna i nic innego jak strach przed brakiem przy sobie telefonu komórkowego. Nazwę swą wzięła z języka angielskiego „no-mobile-phone”. Kiedy nie możesz wytrzymać 10 minut bez sprawdzenia Instagrama lub skrzynki e-mailowej, w każdej wolnej chwili rzucasz okiem na Snapchat, żeby Ci nic nie uciekło, a nudę w kolejkach i w komunikacji miejskiej zabijasz scrollowaniem statusów znajomych na Facebooku, to jest duże prawdopodobieństwo że cierpisz na tą fobię. Przykre ale takie mamy czasy. Pamiętam okres, kiedy telefony komórkowe były rzadkością, a osoba która rozmawiała przez zestaw słuchawkowy, wyglądała dziwacznie, bo mówiła sama do siebie. Dziś już nikogo nie dziwi widok co drugiej osoby gapiącej się w wyświetlacz telefonu. Tym bardziej, że to urządzenie zastępuje wiele innych. Sama przyznaję się do nomofobii. Telefon służy mi do przeglądania netu, socialmediów, poczty, słuchania radia czy muzyki, jako aparat fotograficzny, kalendarz budzik i wiele innych. Biorąc pod uwagę wielozadaniowość tego urządzenia, nie dziwi fakt że nomofobia już stałą się chorobą, choć nie zaraźliwą, to zasięgu globalnym.

A Wy kochani na jakie fobie cierpicie i jak się one objawiają? Jestem bardzo ciekawa  skąd się wzięły i jakie są wasze odczucia, kiedy na drodze stanie np. nieprzyjemny pająk, a sama myśl o jeździe samochodem przyprawia was o dreszcze?

Wasza BlogEvka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Obserwuj blogEvka

Get the latest posts delivered to your mailbox: