MODA I URODA

Moje Diety czyli Jak Schudłam po Ciąży

Tak się widzimy jak się czujemy.

Dla większości kobiet bardzo istotną sprawą jest ich wygląd zewnętrzny, a w szczególności sylwetka. Dopóki wyznacznikiem nie są wzorce kreowane przez media, dopóty nie ma niczego złego w chęci pozbycia się kilku kilogramów dla własnego, dobrego samopoczucia. Najważniejsze jest bowiem, nie to co jest na topie i modne, ale to co nam się podoba i co jest realne do zrobienia. Nigdy nie będzie modelowym „wieszakiem” kobieta, która ma spore krągłości uwarunkowane genetycznie.

Zapewniam Was kochane, że otoczenie nie patrzy na nasze kształty aż tak krytycznie jak my same potrafimy na nie patrzeć. Nie mniej jednak, nie znam kobiety, która nie chciałaby coś zmienić w swoim wyglądzie, a z obserwacji moich wnioskuję, że najczęściej panie chcą zrzucić parę kilogramów.  Co jakiś czas obija mi się o uszy „odchudzam się” czy  „jestem na diecie” .

Pociążowe dylematy.

Ze szczególną bolączka nadwagi  czy obłych kształtów walczą zazwyczaj te z nas, które nie miały takich problemów aż…do wydania na świat potomstwa. Choć kobiety, które dzieci nie miały, także miewają problem z nadwagą.

Jest rzeczą nieuniknioną, że w okresie ciąży nasze ciało się zmienia. Często ciąża „idzie” w bioderka, uda lub inne części ciała, pozostawiając nieodwracalne zmiany. Nie wspomnę już o skórze, która rozciąga się na brzuchu jak słabej jakości guma, a po porodzie przez kilka tygodni się kurczy pozostawiając często pamiątki w postaci rozstępów. Koszmarem potrafi być także wygląd piersi po procesie karmienia, które „wiszą  jak dwie skarpetki”. Patrzy sobie taka kobieta w lustro z obrzydzeniem i z pewnością, że cały świat podziela jej pogląd.

Otóż, jeśli problem sięga zenitu „kiedy powiem sobie dość”, wtedy jest najkorzystniejszy  moment do mobilizacji i podjęcia próby zrobienia z tym czegoś. Rzucamy się w tedy w wir poszukiwań najlepszej diety, pytamy doktora Google albo znajomych. Podejmujemy próby, które często nie przynoszą efektu… bo kto zobaczy efekty po kilku dniach? No ale cóż, desperacja nie pozwala nam myśleć racjonalnie i eksploatujemy codziennie wagę łazienkową. Jeśli chodzi o naszą wagę, to najbardziej wiarygodna jest z samego rana zaraz po obudzeniu, najlepiej nago ;).

Wracając do diety, jest ich tyle, że nie wiadomo którą wybrać, która jest zdrowa, dająca szybkie efekty. Nie każdy chce lub może pozwolić sobie na dietetyka. Personalne diety nie należą do najtańszych, co może być plusem, bo daje mobilizację, ale i wiadomym minusem. Oprócz odpowiedniej diety ważna jest także aktywność fizyczna. Młode mamy z reguły nie mają często ani czasu ani siły na fitness czy siłownię ale przy odrobinie silnej woli da się to zrobić w zaciszu domowym. Nie wierzę, że nie da się wygospodarować 30 minut dziennie tylko dla siebie ;).

Ze mną było tak…

Podczas pierwszej ciąży dosyć sporo przytyłam. Mama, dobre ciocie i babcie próbowały mnie faszerować „samym zdrowiem”, bo to dobre dla dziecka, bo trzeba jeść za dwoje, itp. itd. Byłam młodą przyszłą mamą i te życzliwe mi kobiety miałam za autorytety. Dzięki temu odżywiałam się bez specjalnych ograniczeń. Owszem, wyniki badań były zawsze bez zarzutu a ja pęczniałam i pęczniałam a na konie wyglądałam jak pączek w maśle. Poród przyczynił się do zrzucenia znacznej części wagi lecz zaraz po nim pojawiały się znowu koło mnie mama, ciocie i babcie i futrowały mnie „samym zdrowie”, bo to dobre na pokarm, bo to co ja zjem to potem zje mój synek. Zaczęłam więc znowu pączkować. Jak się potem okazało nie miało to większego wpływu na ilość i jakość pokarmu ale wielki wpływ miało na mój wygląd… niestety. Ciężko było mi się pozbyć tej nadwyżki kilogramów.

Dieta a grupa krwi.

Silną mobilizacją do schudnięcia okazało się pójście do pracy. Patrzyłam na koleżanki i szlag mnie trafiał, że kiedyś wyglądałam tak dobrze jak one albo lepiej ;P. Powiedziałam „ dosyć tego” i zabrałam się za siebie. Postawiłam na „dietę zgodną z grupą krwi” w połączeniu z dietą 1000 kalorii i jadłam wszystko co dozwolone dla mojej grupy. Kupiłam książkę o tym samy tytule i konsekwentnie się diety trzymałam. Postanowiła także regularnie ćwiczyć w domu. Czekałam tylko na wieczór, aż będę wolna od obowiązków, rozkładałam matę i ćwiczyłam 30 minut codziennie.

Ćwiczenia były różne, wyszperane w necie. Typowe treningi odchudzające , na spalanie tłuszczu. Po ciąży często pojawiają się problemy z kręgosłupem, dlatego sama dobierałam te ćwiczenia, które nie sprawiały mi bólu. Z czasem i to nie stanowiło problemu. Pierwszy raz na wagę stanęłam chyba po 2 tygodniach. I wiecie co? Udało się J. Pierwsze kilogramy zrzucone. Możecie sobie wyobrazić jaką to daje mobilizację? Człowiek dostaje skrzydeł, ćwiczy z większa przyjemnością i zapałem. Rezultat? Schudłam prawie 15 kg w przeciągu 3 miesięcy. Może i za szybko, ale najwidoczniej było z czego i bynajmniej nie głodziłam się 😉

Nie można jednak zapominać o skórze. Tkanka tłuszczowa znika, ale skóra tak szybko się nie kurczy, staje się obwisła i pozostają rozstępy. W zasadzie powinno się dbać o elastyczność skóry w ciąży i pielęgnować ją już zawsze. Na rynku jest wiele preparatów ujędrniających skórę w tym delikatną skórę piersi, kremy na rozstępy i cellulit. Ja osobiście zaczynałam od  stosowania produktów marki AVON i byłam z nich bardzo zadowolona. Do gustu przypadło mi serum ujędrniające do biustu, którego używam już 18 lat! Opakowania się zmieniły przez te lata, ale jego jakość nigdy. Ważne jest aby codziennie, konsekwentnie pielęgnować skórę. To powinien być codzienny rytuał, powinno nam wejść  w nawyk jak mycie zębów, czy kremowanie twarzy.

Kiedy już osiągnęłam upragnioną wagę, kiedy zaczęłam wyglądać jak „ja”, patrzyłam w lustro i mówiłam sama do siebie „jest ok”. Nie miało to nic wspólnego z samozachwytem. Była to akceptacja siebie połączona z dumą, że się udało. Świat wygląda inaczej, kiedy człowiek lubi siebie.

Odkwaszanie i Dieta South Beach

Po kilku latach okazało się, że znowu zostanę mamą. Jak to mówią „każdy uczy się na błędach”, więc do kolejnej ciąży podeszłam ze zdrowym rozsądkiem. Uważałam na to co jem, a raczej na wielkości porcji. Starałam się jeść zdrowo, ale nie koniecznie kalorycznie. W drugiej ciąży nie przytyłam już tak dużo jak w pierwszej, ale i tak po porodzie zmagałam się z dodatkowymi kilogramami.

Po chyba trzech latach postanowiłam zrzucić zbędne kilogramy. Do szczęścia  brakowało jakieś minus 6-7 kg. Postawiłam na dietę Soutch Beach. Niestety, moim zdanie, żadna dieta nie da efektów jeśli wcześniej nie przygotuje się do niej organizmu przez jego odkwaszenie. Moim sprawdzonym sposobem jest mieszanka sody oczyszczonej, octu jabłkowego i wody w następujących proporcjach:

½ łyżeczki sody

1 łyżeczka octu

½ filiżanki wody

Wsypuję sodę do filiżanki, dodaję ocet. Czekam aż się spieni i dolewam wodę. Dokładnie mieszam i piję. przez kolejne trzy dni. Na czczo i wieczorem 2 godziny po ostatnim posiłku, który jadam najpóźniej ok. godziny 18ej.  Taki detoks powtarzam po około dwóch tygodniach a potem raz na jakiś czas, gdy czuję taką potrzebę.;). Ostrzegam, że mikstura nie należy do najsmaczniejszych, więc można miec coś na podorędziu na przegryzkę.

Ocet jabłkowy to źródło zdrowia i urody! Zawiera witaminy A i B, kwasy tłuszczowe, potas, cynk, siarkę, żelazo. Pomaga odtoksycznić organizm i poprawia metabolizma dzięki dużej ilości siarki. Działa moczopędnie, więc pozbywamy się nadmiaru wody, a także redukuje poziom złego cholesterolu. Dzięki witaminom i minerałom zawartym w occie jabłkowym skóra jest elastyczna i lśniąca. Soda z kolei ma wiele właściwości leczniczych, a także oczyszcza organizm z toksyn.

Oba te składniki mają przeciwne pH. Soda ma odczyn alkaliczny (zasadowy) a kwas… wiadomo… kwaśny. W związku z tym  mieszanka jest na pewno bezpieczniejsza niż stosowanie ich osobno lub alternatywnie.

Tak odkwaszony organizm łatwiej poddaje się dietom.

Wracając do diety Soutch Beach musze podkreślić, że w trakcie jej trwania można jeść ile się chce i kiedy się chce, nie patrząc na liczbę kalorii, ale przestrzegając kolejnych zasad wynikających z kolejnych faz diety. A takie fazy w diecie Plaż Południowych są trzy.

Nie będę się tu rozpisywała co można jeść w poszczególnych fazach, ponieważ w sieci jest mnóstwo poradników. Są nawet dostępne menu na kolejne dni. Jeśli będziecie trzymały się zasad, to w pierwszej fazie można „zrzucić” kilka kilogramów. Ilość zrzuconych kilogramów jest kwestią indywidualną w zależności od możliwości organizmu czyli naszej tuszy. Szybciej będą widoczne efekty u osób mocno puszystych niż u osób szczuplejszych.

Faza pierwsza

trwa dwa tygodnie i w całości eliminuje węglowodany, cukry i wszystko co je zawiera czyli m.in. wszystkie owoce, marchewkę, ziemniaki, buraki, kukurydze itp. W związku z tym nie wolni jej stosować dłużej niż jest to przewidziane. Na początku będzie ciężko. Pierwsze trzy dni są najgorsze, bo ciężko się oprzeć jednej małej kanapeczce, czy kulki kęsom jabłuszka 😉 Ja to przetrwacie to potem będzie już z górki.

Druga faza

diety to kolejne dwa tygodnie, w której stopniowo wprowadzane są węglowodany i niektóre produkty zawierające cukry. W tej fazie gubi się kolejne kilogramy, ale zgubimy ich tylko tyle ile nasz organizm uzna za stosowne. Waga będzie spadała do pewnego momentu a potem organizm powie stop. Także drugiej  fazy nie należy przedłużać ani się załamywać, ponieważ najwyraźniej tyle ile nam się udało zrzucić to jest wszystko na co stać nasze ciało w granicach zdrowego rozsądku. Efekt będzie na pewno zadawalający dla każdego.

Faza trzecia

w zasadzie powinna stać się naszym przyzwyczajeniem i trwać już na zawsze. Chodzi w niej o to aby jeść wszystko, ale z umiarem i nie spowodować efektu jo-jo. Prze pierwsze dwie fazy nasz organizm nauczył się już zdrowego stylu życia a my nauczyliśmy się prawidłowo komponować posiłki, co pozwoli nam przez długi czas cieszyć się nienaganną sylwetką i dobrym samopoczuciem.

Powiem Wam, że po tej diecie okienko gorzkiej czekolady wydaje się za słodkie 😉

Nie znam osoby, która na diecie South Beach nie schudłaby, pod warunkiem silnej woli i konsekwencji. I mam tu na myśli zarówno mamy, nie-mamy oraz mężczyzn J. Tym z Was, które spróbują życzę wytrwałości i oczekiwanych rezultatów.

Dziewczyny! Wszystko jest do zrobienia. Ważne jest samozaparcie, a  pomaga motywacja.

Napiszcie, czy któraś z Was stosowała „moje” diety i czy przyniosły oczekiwane rezultaty. Być może któraś z Was zna inne, też fajne niekoniecznie odchudzające? Chętnie poznam Wasze doświadczenia w tej kwestii.

Szerzej na temat na moim kanale: YouTube

Wasza BlogEvka

8 komentarzy

  • Magda

    Ja jestem zwolenniczką zdrowej diety, która pozwala schudnąć, ale co ważniejsze – nie przytyć po jej skończeniu. Bo ona się nie kończy. Chodzi o przestawienie się na zdrowy styl życia, zamianę pewnych produktów i pamiętanie o tym, że wszystko jest dla ludzi (ale z umiarem!).
    Pozdrawiam,
    Magda

    • blogEvka

      Zgadzam się z Tobą. Dieta South Beach nie jest wyniszczająca. Dostarcza odpowiednią ilość potrzebnych witamin, minerałów i białka. Eliminacja węglowodanów i cukru na 2 tygodnie pozwala organizmowi odpocząć i się oczyścić. A ostatnia faza to właśnie wlement zdrowego stylu życia o którym piszesz :). Pozdrawiam również

  • Alternatywnie.

    Nie korzystałam z żadnej z Twoich diet, ale brzmią naprawdę dobrze.
    Póki co mi najlepsze efekty przynosi zdrowa żywność i jedzenie małych porcji w określonym czasie. Jednym słowem – regularność. Ruchu mam sporo na co dzień, więc nie tyję, a ciało ładnie się rzeźbi.

    Gratuluję mobilizacji!

    • blogEvka

      Regularność i małe, zdrowe porcje to powinien być nawyk. Ja z kolei gratuluję Ci tego ruchu i wyrzeźbionego ciała. Sama czasem ćwiczę, ale na regularne treningi póki co brakuje mi czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Obserwuj blogEvka

Get the latest posts delivered to your mailbox: